Jest przepyszny, lekko słodko - ostry, z bardzo wyraźnym, dominującym aromatem paprykowym, do mięs na zimno, do pizzy, coś wspaniałego...
Porcja na 7 sztuk słoiczków po 250 gramów.
1,5 kg papryki (najlepsza czerwona, ja miałam zwykłą żółtą i zieloną)
1 główka czosnku (można dać mniej lub pominąć jeśli ktoś nie lubi)
0,5 szklanki octu 10%
1 i 1/4 szklanki cukru
2 łyżki soli (z małymi górkami)
2 - 3 liście laurowe
0,5 szklanki oleju (użyłam rzepakowego)
0,5 - 2 łyżeczki chili w proszku (w zależności od preferencji)
300 gramów koncentratu pomidorowego 30% (można zastąpić mocno skoncentrowanym przecierem domowym, dać go 500 ml)
UWAGA: Można na koniec gotowania wrzucić swoje ulubione zioła.
Paprykę pozbawić gniazd nasiennych, zmielić na średnich oczkach w maszynce do mięsa.
Czosnek przecisnąć przez praskę.
Pure paprykowe wrzucić do dużego garnka, dodać czosnek, cukier, sól, ocet, olej, chili (zacząć od mniejszej ilości), wrzucić liście laurowe, dodać koncentrat, wszystko mieszając gotować na małym ogniu bez przykrycia przez 30 minut, sos ostatecznie ma być gęsty.
Sos lekko schłodzić, spróbować czy smak jest odpowiedni, jeśli czegoś nam brak, doprawić.
Przekładać do słoiczków, zakręcać szczelnie, pasteryzować 15 minut, schłodzić w normalnej pozycji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 sierpnia 2016
wtorek, 23 sierpnia 2016
buraczki z papryką do słoików
Sałatka jest delikatna z dość wyraźnym posmakiem papryki, idealna do obiadu na zimę :) Z podanych proporcji wyszło mi 6 słoiczków po 0,5 litra.
3 kg niewielkich buraczków (użyłam odmiany burak opolski, podłużny)
1 kg papryki słodkiej (miałam najzwyklejszą żółtą)
5 średnich cebul
zalewa:
250 ml wywaru z buraków
250 ml octu 10%
1 łyżka soli (z malutką górką)
3/4 szklanki cukru
Buraczki obrać, ugotować (bez soli), ostudzić, a potem zetrzeć na dużych oczkach.
Szklankę wywaru z buraków zagotować z octem, cukrem i solą, wrzucić pokrojoną w paseczki paprukę i posiekane cebule, wszystko razem gotować na małym ogniu przez około 7 minut pod przykryciem, często mieszać.
Gorącą zalewę wlać do startych buraków, wymieszać, schłodzić do temp. pokojowej.
Nakładać do słoiczków (najpierw gęstą masę do każdego, na końcu dopełnić zalewą pozostałą w misce).
Pasteryzować przez 15 minut (w przypadku słoiczków 300 ml wystarczy 10 minut), studzić w normalnej pozycji.
3 kg niewielkich buraczków (użyłam odmiany burak opolski, podłużny)
1 kg papryki słodkiej (miałam najzwyklejszą żółtą)
5 średnich cebul
zalewa:
250 ml wywaru z buraków
250 ml octu 10%
1 łyżka soli (z malutką górką)
3/4 szklanki cukru
Buraczki obrać, ugotować (bez soli), ostudzić, a potem zetrzeć na dużych oczkach.
Szklankę wywaru z buraków zagotować z octem, cukrem i solą, wrzucić pokrojoną w paseczki paprukę i posiekane cebule, wszystko razem gotować na małym ogniu przez około 7 minut pod przykryciem, często mieszać.
Gorącą zalewę wlać do startych buraków, wymieszać, schłodzić do temp. pokojowej.
Nakładać do słoiczków (najpierw gęstą masę do każdego, na końcu dopełnić zalewą pozostałą w misce).
Pasteryzować przez 15 minut (w przypadku słoiczków 300 ml wystarczy 10 minut), studzić w normalnej pozycji.
środa, 27 lipca 2016
sałatka szwedzka do słoików
Jedna z naszych ulubionych sałatek do obiadu.
4kg ogórków
2 kg cebuli
1/2 kg marchwi
główka czosnku
3 łyżki soli
zalewa:
1 szklanka octu
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
pieprz mielony do smaku, dałam 2 łyżki
Umyte , nieobrane ogórki pokroić w plastry, cebulę w cienkie plasterki.Ogórki i cebulę wymieszać z solą i pozostawić na 2 godziny, soku nie wylewać.
Dodać pokrojoną w cienkie plasterki marchew i rozdrobniony czosnek (pokroiłam w plasterki).
Składniki zalewy zagotować i ostudzić.
Całość wymieszać z zalewą, odstawić na 12 godz.
Po tym czasie przekładać do słoików, wypełniać pozostałą zalewą.
Pasteryzować przez 10 minut, studzić w normalnej pozycji.
4kg ogórków
2 kg cebuli
1/2 kg marchwi
główka czosnku
3 łyżki soli
zalewa:
1 szklanka octu
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
pieprz mielony do smaku, dałam 2 łyżki
Umyte , nieobrane ogórki pokroić w plastry, cebulę w cienkie plasterki.Ogórki i cebulę wymieszać z solą i pozostawić na 2 godziny, soku nie wylewać.
Dodać pokrojoną w cienkie plasterki marchew i rozdrobniony czosnek (pokroiłam w plasterki).
Składniki zalewy zagotować i ostudzić.
Całość wymieszać z zalewą, odstawić na 12 godz.
Pasteryzować przez 10 minut, studzić w normalnej pozycji.
piątek, 22 lipca 2016
ogórki konserwowe
Moja wersja popularnych ogórków.
ogórki gruntowe średniej wielkości
zalewa:
5 szklanek wody
1 szklanka octu 10 %
8 łyżek cukru
2 łyżki soli
do każdego słoiczka:
baldach kopru z ziarenkami,
kilka ziaren pieprzu czarnego,
4 kulki ziela angielskiego ,
listek laurowy,
kilka plasterków marchewki,
kawałek korzenia chrzanu,
3/4 łyżeczki gorczycy
Składniki zalewy zagotować i ostudzić do temp pokojowej. W słoikach z przyprawami układać ciasno ogórki, naprzemiennie z małą ilością marchewki, wlać zalewę i zakręcić słoiki, włożyć do garnka z wodą, powinna sięgać do 3/4 wysokości słoika.
Gotować ok. 10 minut od zawrzenia.
ogórki gruntowe średniej wielkości
zalewa:
5 szklanek wody
1 szklanka octu 10 %
8 łyżek cukru
2 łyżki soli
do każdego słoiczka:
baldach kopru z ziarenkami,
kilka ziaren pieprzu czarnego,
4 kulki ziela angielskiego ,
listek laurowy,
kilka plasterków marchewki,
kawałek korzenia chrzanu,
3/4 łyżeczki gorczycy
Składniki zalewy zagotować i ostudzić do temp pokojowej. W słoikach z przyprawami układać ciasno ogórki, naprzemiennie z małą ilością marchewki, wlać zalewę i zakręcić słoiki, włożyć do garnka z wodą, powinna sięgać do 3/4 wysokości słoika.
Gotować ok. 10 minut od zawrzenia.
czwartek, 21 lipca 2016
ogórki po meksykańsku
Ta wersja ogórków jest ostro - słodka, ogromnie nam smakuje.
ogórki gruntowe małe, tyle ile macie
zalewa:
3 szklanki wody
1 szklanka octu 10%
2 szklanki cukru
8 łyżek oleju
2 łyżki chili lub ostrej papryki
1,5 łyżki soli
1 główka czosnku przeciśnięta przez praskę
1 łyżka curry
1 łyżka czarnego mielonego pieprzu
do każdego słoiczka:
0,5 łyżeczki gorczycy
parę kuleczek czarnego pieprzu
Ogórki myjemy, kroimy na połówki lub ósemki, układamy ściśle w słoiczkach z pieprzem i gorczycą.
Składniki zalewy zagotowujemy, zalewamy do pełna słoiki z ogórkami, porządnie zakręcamy, schładzamy do temp. pokojowej.
Potem pasteryzujemy 10 minut, studzimy w normalnej pozycji.
ogórki gruntowe małe, tyle ile macie
zalewa:
3 szklanki wody
1 szklanka octu 10%
2 szklanki cukru
8 łyżek oleju
2 łyżki chili lub ostrej papryki
1,5 łyżki soli
1 główka czosnku przeciśnięta przez praskę
1 łyżka curry
1 łyżka czarnego mielonego pieprzu
do każdego słoiczka:
0,5 łyżeczki gorczycy
parę kuleczek czarnego pieprzu
Ogórki myjemy, kroimy na połówki lub ósemki, układamy ściśle w słoiczkach z pieprzem i gorczycą.
Składniki zalewy zagotowujemy, zalewamy do pełna słoiki z ogórkami, porządnie zakręcamy, schładzamy do temp. pokojowej.
Potem pasteryzujemy 10 minut, studzimy w normalnej pozycji.
wtorek, 19 lipca 2016
ogórki marynowane z papryką i cebulką
Delikatne i kruche ogóreczki, w sam raz do obiadu lub do kanapki. Z podanej porcji wyszło mi 6 litrowych słoiczków.
2 kg ogórków gruntowych
3 strąki czerwonej papryki
3 duże cebule
zalewa:
1,5 litra wody
1 szklanka octu 10%
3/4 szklanki cukru
4 płaskie łyżeczki soli (odradzam kamienną w tym przypadku)
do każdego słoiczka (użyłam pojemności 1 litr):
baldach kopru
1/3 łyżeczki gorczycy
4 kuleczki ziela angielskiego
1/4 łyżeczki czarnego pieprzu ziarnistego
Ogórki dokładnie umyć, bez obierania ze skórki pokroić w ósemki, paprykę obrać z gniazd nasiennych, pokroić w paseczki, cebulę pokroić na plasterki.
Do każdego słoiczka powrzucać w/w przyprawy, poukładać ogórki i poprzekładać niewielką ilością papryki i cebulki.
Składniki zalewy zagotować i wymieszać, gorącą zalać do pełna słoiczki, pasteryzować około 10 minut od zagotowania.
Wyjąć z garnka i wystudzić w normalnej pozycji.
2 kg ogórków gruntowych
3 strąki czerwonej papryki
3 duże cebule
zalewa:
1,5 litra wody
1 szklanka octu 10%
3/4 szklanki cukru
4 płaskie łyżeczki soli (odradzam kamienną w tym przypadku)
do każdego słoiczka (użyłam pojemności 1 litr):
baldach kopru
1/3 łyżeczki gorczycy
4 kuleczki ziela angielskiego
1/4 łyżeczki czarnego pieprzu ziarnistego
Ogórki dokładnie umyć, bez obierania ze skórki pokroić w ósemki, paprykę obrać z gniazd nasiennych, pokroić w paseczki, cebulę pokroić na plasterki.
Do każdego słoiczka powrzucać w/w przyprawy, poukładać ogórki i poprzekładać niewielką ilością papryki i cebulki.
Składniki zalewy zagotować i wymieszać, gorącą zalać do pełna słoiczki, pasteryzować około 10 minut od zagotowania.
Wyjąć z garnka i wystudzić w normalnej pozycji.
czwartek, 14 lipca 2016
frużelina z owoców (bez żelfixu)
Bardzo smaczny dodatek do naleśników, gofrów lodów, deserów i sam w sobie, uwielbiamy namiętnie :). Można wykonać ją z wielu owoców; malin, truskawek, wiśni, czarnych jagód etc, podaję na przykładzie wiśni...
1 kg wiśni, malin, truskawek itd
0,5 - 1 szklanki cukru (wiśnie potrzebują 1 całej szklanki)
4 łyżki mąki ziemniaczanej (z malutkimi górkami)
Owoce (wiśnie drylujemy) zalewamy 0,5 lita wody, wsypujemy cukier, zagotowujemy przez 3 minutki (szumów nie musimy zbierać).
Mąkę ziemniaczaną rozprowadzamy w 1/3 szklanki zimnej wody, wlewamy jednym ruchem do gotujących się owoców, zagotowujemy do zgęstnienia, jak tradycyjny kisiel.
Od razu przekładamy do wyparzonych słoików, porządnie zakręcamy i odstawiamy wieczkiem do dołu do ostygnięcia.
Frużeliny nie musimy już pasteryzować.
Gotowe.
1 kg wiśni, malin, truskawek itd
0,5 - 1 szklanki cukru (wiśnie potrzebują 1 całej szklanki)
4 łyżki mąki ziemniaczanej (z malutkimi górkami)
Owoce (wiśnie drylujemy) zalewamy 0,5 lita wody, wsypujemy cukier, zagotowujemy przez 3 minutki (szumów nie musimy zbierać).
Mąkę ziemniaczaną rozprowadzamy w 1/3 szklanki zimnej wody, wlewamy jednym ruchem do gotujących się owoców, zagotowujemy do zgęstnienia, jak tradycyjny kisiel.
Od razu przekładamy do wyparzonych słoików, porządnie zakręcamy i odstawiamy wieczkiem do dołu do ostygnięcia.
Frużeliny nie musimy już pasteryzować.
Gotowe.
wtorek, 12 lipca 2016
kompot wiśniowy
Klasyka smaku i to jaka pyszna. Czasem do kompotu wrzucam laskę wanilii, polecam lubiącym takie klimaty :)
wydrylowane wiśnie (tyle ile macie)
zalewa:
1,5 litra wody
1,5 szklanki cukru (moje były bardzo kwaśne, jeśli macie słodkie dajcie 1 szklankę)
ziarenka z laski wanilii (opcjonalnie)
Składniki zalewy mieszając doprowadzamy do wrzenia (jeśli zdecydowaliśmy się na dodatek wanilii dodajemy ją teraz i dokładnie mieszamy, nie gotujemy).
Słoiki o pojemności 1 litra lub 0,75 litra dokładnie myjemy i wyparzamy wrzątkiem.
Wiśnie układamy w słoikach do mniej więcej połowy wysokości, zalewamy do pełna zalewą, porządnie zakręcamy.
Wkładamy do dużego gara wyłożonego ściereczką, pasteryzujemy od zagotowania przez 10 minut, wyjmujemy i nie odwracając do góry dnem studzimy do osiągnięcia temperatury pokojowej.
Czynności powtarzamy do wykończenia owoców.
wydrylowane wiśnie (tyle ile macie)
zalewa:
1,5 litra wody
1,5 szklanki cukru (moje były bardzo kwaśne, jeśli macie słodkie dajcie 1 szklankę)
ziarenka z laski wanilii (opcjonalnie)
Składniki zalewy mieszając doprowadzamy do wrzenia (jeśli zdecydowaliśmy się na dodatek wanilii dodajemy ją teraz i dokładnie mieszamy, nie gotujemy).
Słoiki o pojemności 1 litra lub 0,75 litra dokładnie myjemy i wyparzamy wrzątkiem.
Wiśnie układamy w słoikach do mniej więcej połowy wysokości, zalewamy do pełna zalewą, porządnie zakręcamy.
Wkładamy do dużego gara wyłożonego ściereczką, pasteryzujemy od zagotowania przez 10 minut, wyjmujemy i nie odwracając do góry dnem studzimy do osiągnięcia temperatury pokojowej.
Czynności powtarzamy do wykończenia owoców.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
nalewka truskawkowa
Sezon na te owoce w pełni, więc kto lubi takie "babskie" specjały koniecznie powinien tą nalewkę sobie nastawić i poza sezonem cieszyć się smakiem lata :) Z podanych proporcji wychodzi około 1,7 litra gotowej nalewki.
1,5 kg truskawek
300 ml spirytusu
0,5 litra czystej wódki
0,5 kg cukru
sok z dużej cytryny ewentualnie 1 płaska łyżeczka kwasku cytrynowego
200 ml wody
Dobór truskawek.
Jest bardzo ważny, owoce mają być dojrzałe, nie muszą idealnie wyglądać, ale nie mogą być nadpsute (!).
Truskawki szypułkujemy, myjemy dokładnie, osączamy na sicie. Jeśli mamy duże okazy, przekrawamy je na pół. Następnie wsypujemy do dużego słoja i zasypujemy 1 szklanką cukru (można je podzielić na dwa słoje i do każdego dać po 750 gramów owoców i po pół szklanki cukru). Truskawki odstawiamy na 12 godzin, co jakiś czas potrząsając lekko słoikiem (pokrywka ma być lekko zakręcona).
Po upływie tego czasu owoce puszczają sporo soku i cukier jest rozpuszczony.
Do owoców wlewamy spirytus i wódkę, lekko mieszamy całość i odstawiamy w ciemne miejsce na 2 - 3 tygodnie, datę najlepiej zaznaczyć sobie w kalendarzu.
Potem owoce wyławiamy i odciekamy na sicie, odciek wlewamy z powrotem do nalewki (owoce możemy przeznaczyć do deseru lub ciasta, choć wyglądają średnio ładnie ;-). Samą nalewkę filtrujemy dokładnie przez bibułkę filtracyjną, a jeśli ktoś nie ma, możemy użyć papierowych filtrów do kawy ewentualnie lejka i waty (polecam metodę z filtrem, idzie to dość powoli, ale warto).
200 ml wody zagotowujemy z pozostałym cukrem, syrop schładzamy do temperatury pokojowej, dodajemy kwasek cytrynowy lub sok z cytryny (sok z cytryny wcześniej przesączamy przez gęste sitko), mieszamy.
Do syropu wlewamy przefiltrowaną nalewkę (łatwiej nalać nalewkę do syropu i rozpuścić niż syrop do nalewki), dokładnie mieszamy.
Nalewkę przelewamy do butelek i odstawiamy w ciemne miejsce na minimum 2 miesiące.
1,5 kg truskawek
300 ml spirytusu
0,5 litra czystej wódki
0,5 kg cukru
sok z dużej cytryny ewentualnie 1 płaska łyżeczka kwasku cytrynowego
200 ml wody
Dobór truskawek.
Jest bardzo ważny, owoce mają być dojrzałe, nie muszą idealnie wyglądać, ale nie mogą być nadpsute (!).
Truskawki szypułkujemy, myjemy dokładnie, osączamy na sicie. Jeśli mamy duże okazy, przekrawamy je na pół. Następnie wsypujemy do dużego słoja i zasypujemy 1 szklanką cukru (można je podzielić na dwa słoje i do każdego dać po 750 gramów owoców i po pół szklanki cukru). Truskawki odstawiamy na 12 godzin, co jakiś czas potrząsając lekko słoikiem (pokrywka ma być lekko zakręcona).
Po upływie tego czasu owoce puszczają sporo soku i cukier jest rozpuszczony.
Do owoców wlewamy spirytus i wódkę, lekko mieszamy całość i odstawiamy w ciemne miejsce na 2 - 3 tygodnie, datę najlepiej zaznaczyć sobie w kalendarzu.
Potem owoce wyławiamy i odciekamy na sicie, odciek wlewamy z powrotem do nalewki (owoce możemy przeznaczyć do deseru lub ciasta, choć wyglądają średnio ładnie ;-). Samą nalewkę filtrujemy dokładnie przez bibułkę filtracyjną, a jeśli ktoś nie ma, możemy użyć papierowych filtrów do kawy ewentualnie lejka i waty (polecam metodę z filtrem, idzie to dość powoli, ale warto).
200 ml wody zagotowujemy z pozostałym cukrem, syrop schładzamy do temperatury pokojowej, dodajemy kwasek cytrynowy lub sok z cytryny (sok z cytryny wcześniej przesączamy przez gęste sitko), mieszamy.
Do syropu wlewamy przefiltrowaną nalewkę (łatwiej nalać nalewkę do syropu i rozpuścić niż syrop do nalewki), dokładnie mieszamy.
Nalewkę przelewamy do butelek i odstawiamy w ciemne miejsce na minimum 2 miesiące.
środa, 24 września 2014
śliwki w occie ( do śledzi)
Uwielbiamy śledzie pod każdą postacią. Ten dodatek do nich zawsze robi moja ciotka, cudowna kucharka, która nikogo głodnego od siebie z domu nie wypuści.
Śliwki są delikatne, jędrne. Jeśli teraz je zawekujecie, na Wigilię będą jak znalazł, a przepis na śledzie z ich dodatkiem, oczywiście znajdzie się na blogu w stosownym czasie.
Istnieje też metoda nakłuwania całych śliwek, wraz z pestkami, ale wtedy mamy podwójną robotę tuż przed ich użyciem, także polecam tą.
1 kg śliwek ( tylko węgierki, najlepiej średnio dojrzałe)
0,5 kg cukru
zalewa:
1 szklanka octu 10%
1 szklanka wody
10 sztuk goździków
Śliwki pozbawiamy pestek, najlepiej za pomocą noża, wtedy wyjdą nam ładne równe krawędzie, które będą wyglądały bardziej estetycznie.
Wszystkie składniki zalewy zagotowujemy, wyłączamy od razu gaz.
Śliwki wrzucamy do miski lub garnka i zalewamy wrzącą zalewą, odstawiamy w ciepłe i ciemne miejsce ( najlepiej na noc).
UWAGA: Na kilogram śliwek, zrobiłam 1,5 porcji zalewy. Od czasu do czasu delikatnie przemieszajmy śliwki w zalewie.
Po upływie kilkunastu godzin, zalewę odlewamy do buteleczki ( zostawiamy ją sobie w lodówce, może tam spokojnie poleżeć nawet do 3 miesięcy). Zalewę możemy spożytkować jako ocet winny, do sałatek na przykład oraz przyda nam się do zrobienia śledzi :)
Lekko (!) odsączone śliwki układamy w słoikach, obficie przesypując cukrem ( ilość cukru podana w przepisie, musi być koniecznie zużyta, gwarantuje to zamknięcie słoiczka), lekko potrząsając słoikiem, celem ułożenia owoców, nie upychamy ich. Następnie zakręcamy dokładnie wieczka, słoiki odstawiamy w ciemne miejsce.
Goździki z zalewy idą do słoiczków razem ze śliwkami.
Śliwki są delikatne, jędrne. Jeśli teraz je zawekujecie, na Wigilię będą jak znalazł, a przepis na śledzie z ich dodatkiem, oczywiście znajdzie się na blogu w stosownym czasie.
Istnieje też metoda nakłuwania całych śliwek, wraz z pestkami, ale wtedy mamy podwójną robotę tuż przed ich użyciem, także polecam tą.
1 kg śliwek ( tylko węgierki, najlepiej średnio dojrzałe)
0,5 kg cukru
zalewa:
1 szklanka octu 10%
1 szklanka wody
10 sztuk goździków
Śliwki pozbawiamy pestek, najlepiej za pomocą noża, wtedy wyjdą nam ładne równe krawędzie, które będą wyglądały bardziej estetycznie.
Wszystkie składniki zalewy zagotowujemy, wyłączamy od razu gaz.
Śliwki wrzucamy do miski lub garnka i zalewamy wrzącą zalewą, odstawiamy w ciepłe i ciemne miejsce ( najlepiej na noc).
UWAGA: Na kilogram śliwek, zrobiłam 1,5 porcji zalewy. Od czasu do czasu delikatnie przemieszajmy śliwki w zalewie.
Po upływie kilkunastu godzin, zalewę odlewamy do buteleczki ( zostawiamy ją sobie w lodówce, może tam spokojnie poleżeć nawet do 3 miesięcy). Zalewę możemy spożytkować jako ocet winny, do sałatek na przykład oraz przyda nam się do zrobienia śledzi :)
Lekko (!) odsączone śliwki układamy w słoikach, obficie przesypując cukrem ( ilość cukru podana w przepisie, musi być koniecznie zużyta, gwarantuje to zamknięcie słoiczka), lekko potrząsając słoikiem, celem ułożenia owoców, nie upychamy ich. Następnie zakręcamy dokładnie wieczka, słoiki odstawiamy w ciemne miejsce.
Goździki z zalewy idą do słoiczków razem ze śliwkami.
sobota, 6 września 2014
lutenica
Świetny dodatek do zimnego pieczonego mięsa, wędliny lub na ciepło na przykład do makaronu. Pikantnie, konkretnie i mega smakowicie. Przepis znaleziony u Margarytki. Porcja na 6 słoiczków po 250 gramów.
1.4 kg pomidorów ( optymalnie mięsistych, zawierających niewiele soku)
1.2 kg papryki ( dałam czerwoną)
około 1 kg bakłażanów
2 ostre papryczki ( można dać jedną, będzie łagodniejsza)
2 średnie cebule
3 ząbki czosnku ( dałam spore sztuki niedźwiedziego)
2 płaskie łyżeczki czubricy czerwonej ( użyłam mieszanki Skworcu)
1 łyżeczka soli ( na początek dajcie płaską, potem zawsze możecie dosolić)
1 płaska łyżeczka cząbru
3/4 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
1 płaska łyżka cukru
Pomidory przelać obficie wrzącą wodą, zdjąć skórki, zmiksować.
Przelać do głębokiego rondla, gotować na małym ogniu do zmniejszenia objętości o połowę, często mieszajmy, pod koniec gotowania pomidory mogą przywierać do dna.
W czasie gdy pomidorki bulgoczą, przygotowujemy do pieczenia bakłażany i paprykę. Te pierwsze obieramy ze skórki, kroimy na plasterki ( ja dodatkowo wydrążyłam gniazda nasienne).
Papryki pozbawiamy nasion i białych błonek, kroimy na płaty (skórki nie zdejmowałam).
Warzywa wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni ( funkcja góra - dół), pieczemy 20 minut.
Podpieczone warzywa możemy pokroić w drobną kosteczkę lub przepuścić przez maszynkę na największych oczkach albo tak jak ja, zmiksować częściowo, aby zostały większe kawałki.
Następnie wrzucamy je do rondla z pulpą pomidorową i dusimy na małym ogniu.
Ostre papryczki pozbawiamy nasionek, kroimy na drobniutką kosteczkę ( pamiętajmy o założeniu rękawiczki, potarcie ust lub jeszcze gorzej oka, może być przykrym doświadczeniem).
Cebule siekamy, czosnek kroimy na cieniutkie plasterki, podsmażamy razem z ostrymi papryczkami do zeszklenia na niewielkiej ilości oleju, następnie przekładamy do warzyw. Do całości dodajemy również 1 płaską łyżeczkę soli, czubricę, cząber. Dusić, bardzo często mieszając, do uzyskania gęstej konsystencji, u mnie około 35 minut, ale miałam bardzo mięsiste pomidory, więc może to potrwać i dłużej. Nie zapomnijmy o mieszaniu, lutenica pod koniec duszenia przypala się błyskawicznie !
Na koniec dodajemy pieprz i cukier, spróbujmy czy podana ilość soli jest dla nas wystarczająca, jeśli nie, dosólmy.
Słoiki wyparzamy, wypełniamy pastą, zakręcamy porządnie. Pasteryzujemy około 15 minut.
1.4 kg pomidorów ( optymalnie mięsistych, zawierających niewiele soku)
1.2 kg papryki ( dałam czerwoną)
około 1 kg bakłażanów
2 ostre papryczki ( można dać jedną, będzie łagodniejsza)
2 średnie cebule
3 ząbki czosnku ( dałam spore sztuki niedźwiedziego)
2 płaskie łyżeczki czubricy czerwonej ( użyłam mieszanki Skworcu)
1 łyżeczka soli ( na początek dajcie płaską, potem zawsze możecie dosolić)
1 płaska łyżeczka cząbru
3/4 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
1 płaska łyżka cukru
Pomidory przelać obficie wrzącą wodą, zdjąć skórki, zmiksować.
Przelać do głębokiego rondla, gotować na małym ogniu do zmniejszenia objętości o połowę, często mieszajmy, pod koniec gotowania pomidory mogą przywierać do dna.
W czasie gdy pomidorki bulgoczą, przygotowujemy do pieczenia bakłażany i paprykę. Te pierwsze obieramy ze skórki, kroimy na plasterki ( ja dodatkowo wydrążyłam gniazda nasienne).
Papryki pozbawiamy nasion i białych błonek, kroimy na płaty (skórki nie zdejmowałam).
Warzywa wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni ( funkcja góra - dół), pieczemy 20 minut.
Podpieczone warzywa możemy pokroić w drobną kosteczkę lub przepuścić przez maszynkę na największych oczkach albo tak jak ja, zmiksować częściowo, aby zostały większe kawałki.
Następnie wrzucamy je do rondla z pulpą pomidorową i dusimy na małym ogniu.
Ostre papryczki pozbawiamy nasionek, kroimy na drobniutką kosteczkę ( pamiętajmy o założeniu rękawiczki, potarcie ust lub jeszcze gorzej oka, może być przykrym doświadczeniem).
Cebule siekamy, czosnek kroimy na cieniutkie plasterki, podsmażamy razem z ostrymi papryczkami do zeszklenia na niewielkiej ilości oleju, następnie przekładamy do warzyw. Do całości dodajemy również 1 płaską łyżeczkę soli, czubricę, cząber. Dusić, bardzo często mieszając, do uzyskania gęstej konsystencji, u mnie około 35 minut, ale miałam bardzo mięsiste pomidory, więc może to potrwać i dłużej. Nie zapomnijmy o mieszaniu, lutenica pod koniec duszenia przypala się błyskawicznie !
Na koniec dodajemy pieprz i cukier, spróbujmy czy podana ilość soli jest dla nas wystarczająca, jeśli nie, dosólmy.
Słoiki wyparzamy, wypełniamy pastą, zakręcamy porządnie. Pasteryzujemy około 15 minut.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































