Print Friendly and PDF z cukrem pudrem: chleb orkiszowy ze słonecznikiem

niedziela, 10 stycznia 2016

chleb orkiszowy ze słonecznikiem

Prosty chlebek, szybko rośnie, ładnie się kroi i jestem pewna, że nie sprawi nikomu problemów, a będzie pyszną kolacją lub śniadaniem :)









0,5 kg mąki orkiszowej razowej (pod spodem pokazuję jakiej użyłam)
1,5 łyżeczki płynnego miodu
1 łyżeczka soli
1,5 szklanki wody w temp. pokojowej
1 łyżka oleju
25 gramów drożdży
100 gramów ziaren słonecznika

do posypania:
1,5 garści ziaren słonecznika



Taką dokładnie miałam mąkę:




Mąkę przesiewamy z solą, słonecznikiem, robimy zagłębienie, wkruszamy w nie drożdże, podlewamy 4 - 5 łyżkami wody, dodajemy miód, mieszamy palcami by substancje się połączyły, odstawiamy na kilkanaście minut by drożdże zaczęły "pracować".






Po upływie tego czasu wlewamy olej i stopniowo resztę wody zagniatając elastyczne ciasto, jeśli się klei możemy lekko podsypać je mąką. 




Podłużną foremkę o wymiarach 25x10 cm lekko natłuszczamy, posypujemy mąką, wykładamy ciasto, przyklepując dostosowujemy je do foremki. Odstawiamy na około godzinę w ciepłe miejsce by podwoiło objętość.






Po upływie tego czasu wierzch chleba smarujemy odrobiną wody w temp. pokojowej, posypujemy słonecznikiem.




Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni, wkładamy chlebek i pieczemy około 50 minut (upieczony chleb wydaje przy postukiwaniu głuchy odgłos).

Studzimy na kratce, smacznego :)






5 komentarzy:

  1. Chetnie zjadłabym kromke nigdy sama nie robiłam chlebai troche sie boje ze mi niewyjdzie agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, wyjdzie na bank, zaopatrz się jedynie w porządne drożdże z długą datą ważności

      Usuń
  2. piekny chlebek ..ja powoli przykladam sie do pieczywa..uczę sie ...

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jeszcze się nie podjęłam takiegoi wyzwnia... może kiedyś... narazie czytam różne przepisy :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga.Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałeś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Pozdrawiam, Ewa :)