Print Friendly and PDF z cukrem pudrem: schab po hawajsku

niedziela, 13 października 2013

schab po hawajsku

Fajna odmiana od typowych rodzajów przyrządzania tego mięsa, delikatne mięsko ze słodko - winną nutą ananasa i papryki, nam bardzo smakowało :) Do przyrządzenia tej potrawy można użyć tez płatów szynki wieprzowej lub cielęciny.



  • 500 - 700 gram schabu w plastrach lub szynki wieprzowej w płatach lub cielęciny
  • 1 puszka ananasów
  • 1,5 strąka papryki (dałam po połowie w 3 kolorach)
  • 1 duża cebula
  • 2 szklanki bulionu drobiowego (może być z kostki)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej + 1/4 szklanki wody
  • 2 łyżki białego wytrawnego wina
  • 0,5 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego
  • sól, pieprz (optymalnie biały)



Z puszki ananasów zlać kompot, dodać do niego wino, ziele angielskie (zmielone), wymieszać.
Do marynaty włożyć mięsko, plastry można wcześniej lekko rozbić lub pokroić w paski, włożyć do lodówki i pozostawić na co najmniej godzinę.

Paprykę pokroić w paski, cebulę posiekać.
Na patelni zeszklić cebulkę, przełożyć ją do dużego rondla, dodać mięso wraz z marynatą, wlać bulion, wrzucić paprykę, zagotować i dusić pod przykryciem do miękkości mięsa ( u mnie około 45 minut). Od czasu do czasu wymieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem.


Następnie w 1/4 szklanki zimnej wody rozprowadzić mąkę ziemniaczaną, zaprawę wlać do gotującego się mięsa, zagotować, wrzucić pokrojonego na cząstki ananasa, dusić jeszcze 15 minut na małym ogniu często mieszając, ewentualnie doprawić.

Danie podałam z ryżem ugotowanym na sypko i ogórkiem konserwowym.




3 komentarze:

  1. Przeczytałam Twój profil .. i to tak jakbym czytała o sobie :-)
    Pozdrawiam Ewuniu, ładny blog :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dlatego mnie też spodobał się bardzo Twój blog, swój swojego zawsze znajdzie :))))), pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pysznie wygląda...muszę zrobić..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga.Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałeś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Pozdrawiam, Ewa :)