Print Friendly and PDF z cukrem pudrem: szarlotka tatrzańska

środa, 29 kwietnia 2015

szarlotka tatrzańska

Rewelacyjna "rasowa" szarlotka lub jabłecznik, jak kto woli. Mało ciasta, mnóstwo jabłek, po prostu pyszności i tyle :)







ciasto:
3 pełne szklanki mąki pszennej  (użyłam tortowej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (z małą górką)
3 kopiaste łyżki kwaśnej gęstej śmietany 18%
3 żółtka
¾ szklanki cukru
200 gramów zimnego masła lub margaryny

dodatkowo:
około 2,5 - 3 kg szarych renet lub antonówki
0,5 szklanki cukru
2 łyżki cukru z wanilią
cynamon wg uznania
0,5 średniej cytryny
cukier puder do posypania


Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia, solą, cukrem, potem wrzucamy zimne masło ewentualnie margarynę i siekamy długim nożem do uzyskania "grubej kruszonki". Następnie dodajemy żółtka i śmietanę, zagniatamy kruche ciasto.

Dzielimy je na dwie części: 1/3 i 2/3. Mniejszą zawijamy w folię aluminiową i wkładamy do zamrażarki.
Blaszkę o wymiarach 25x35 cm smarujemy tłuszczem, dno wylepiamy większą częścią ciasta, podnosząc rancik na około 1,5 cm. Ciasto nakłuwamy w wielu miejscach widelcem i podpiekamy przez 15 minut w temperaturze 190 stopni (funkcja grzania góra - dół, bez termoobiegu, na środkowym poziomie).




W tym czasie zabieramy się za przygotowanie jabłek.
Obieramy je i kroimy na plastry o grubości około 3 mm, możemy zrobić to z pomocą malaksera, tarki lub ręcznie, ja posłużyłam się Robotem Kuchennym Aura, o którym możecie przeczytać TUTAJ.

Owoce skrapiamy sokiem z cytryny, zasypujemy cukrem i cukrem waniliowym oraz cynamonem, mieszamy delikatnie by nie połamać naszych plasterków.




Jabłka układamy na podpieczonym spodzie (może być ciepły, gorący lub całkiem schłodzony, to nie ma znaczenia). Widziałam, że niektórzy układają jabłuszka w idealne stosiki (zajmuje to wieki), ja tego nie robiłam, po prostu rozkładałam je równomiernie jedne warstwa po drugiej.

Na wierzch ścieramy mocno schłodzone ciasto z zamrażarki (na dużych oczkach).




Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni, wkładamy szarlotkę i pieczemy do zezłocenia wierzchu, u mnie około 50 minut (funkcja grzania grzania góra - dół, bez termoobiegu, na środkowym poziomie).




Jeszcze gorący jabłecznik posypujemy obficie cukrem pudrem.
Ciasto najlepiej kroić po całkowitym ostudzeniu.


14 komentarzy:

  1. Wygląda pysznie. Rano lecę do sklepu po jabłka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale piękna w przekroju- rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow jak pięknie się prezentuje, wypasiona bo ma dużo jabłek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj szarlotka po prostu idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdemu mówię i tu też napiszę "oddam się za szarlotkę" hahaa :) ok żarty, żartami, a ja na serio poproszę kawałeczek (nadstawiam już talerzyk), bo kocham jabłka w ciastach!! :))
    Tak w ogóle to nie wiem jak to się stało, że jeszcze mnie tu nie było.. Teraz będę stałym gościem ;)))
    Pozdrawiam, Aneta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, ja też uwielbiam szarlotki, kroję dla Ciebie porządny kawałek, smacznego, zapraszam serdecznie, Ewa :)

      Usuń
  6. Uwielbiam szarlotkę, szczególnie z ogromną ilością jabłek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy szarlotka nie rozpada się podczas krojenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ciepło się rozpada, w miarę stygnięcia coraz mniej, na drugi dzień trzyma się już idealnie

      Usuń
  8. Właśnie ją upiekłam. Dla mojej starszej, uczynnej sąsiadki. Jest pycha. Muszę czuwać, aby za pomocą mojego męża nie wyparowała przez noc z blaszki.
    Pozdrawiam.
    Gratuluję bloga i trafnego motta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta szarlotka kusiła mnie od dłuższego czasu i w końcu się zmobilizowałam i upiekłam. Jest przepyszna i wbrew pozorom lekka jak chmurka ;) Niestety trochę mi się rozwala przy krojeniu, ale smak jest świetny. Dziękuję za kolejny świetny przepis, Gabi:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Upiekłam szarlotkę z Pani przepisu wyszła wyśmienita. Wszystkim smakowała.Dzięki za natchnienie :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga.Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałeś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Pozdrawiam, Ewa :)